Polecany post

Obsypana cukrem pudrem || Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno || Kristy Moseley

Czasem nie ma nic lepszego, niż sięgnięcie po romantyczną, aż do bólu, książkę, która nic nie wnosi do życia. Przynajmniej wtedy możemy poma...

sierpnia 16, 2017

One są wszystkiemu winne! || Never, never || C. Hoover & T.Fisher

One są wszystkiemu winne! || Never, never || C. Hoover & T.Fisher
Chcę być taka jak Silas i Charlie. Nic nie wiedzieć, nic nie pamiętać i żyć w świadomości, że autorki nie zakpiły sobie ze mnie i nie są potworami. Bo tylko potwory potrafią tak zakończyć książkę

Czasem chciałoby się coś zapomnieć, by nie dręczyły nas wspomnienia, ale nikt nie pragnie stać się czystą kartą bez przeszłości. To najgorsze,co może człowieka spotkać - nieznajmość samego siebie. Na własnej skórze przekonali się o tym Silas i Charlie, którzy w ułamku sekundy stali się nikim. Zwykłymi zjadaczami chleba, których przeszłość jest pełna mrocznych tajemnic. Tylko czy odszukując prawdy o sobie zechcą dowiedzieć się, skąd wzięła się krew na ich rękach?


Jestem pełna wdzięczności za stworzenie tak nietuzinkowych postaci, które był nieprzewidywalne, wręcz nie do rozgryzienia. Bo kto wpadłby na pomysł, by dwójka głownych bohaterów doznała amnezji i miała tylko 48 godzin na odkrycie prawdy o sobie?
Dwie pierwsze części powodowały wypieki na mojej twarzy, które nie ustępował ani na chwilę. Już od pierwszej strony zastanawiałam się, o co chodzi w tej książce. Poznaliśmy bohaterów w dość nietypowy sposób, który nieumiejętnie poprowadzony mógły zamykać powieki czytelnikom i ich nudzić, bo co ciekawego mogą mieć do powiedzenia bohaterowie, którz nic nie wiedzą na swój temat? 

,,To straszne: nie wiedzieć, kim się jest, ale jeszcze gorszy jest strach, że się coś mylnie zinterpretuje.''

I w tym momencie moje pochlebstwa się kończą, bo o ile dwie pierwsze cześci wprawiają w osłupieni, to trzecia szybko studzi  zachwyt. Autorki za szybko zakonczyły historię, zapominając o wielu niewyjaśnionych wątkach. Sposób, w jaki rozwiązują akcje moze sugerować,że albo nie miały pomysłu na sensowne rozwiązanie, albo budowały napięcie tylko po to,aby wylać na nas kubeł zimnej wody i z sobie z nas zakpić. Stworzyły historię,której każde rozwiązanie byłoby o wiele lepsze, niż to zaproponowane przez nie.

Błędem byłoby sklasyfikować ''Never never'' jako tylko rozczarwującą powiesci. Choć książka sprawiła mi mały zawód, to ma w sobie magie, której trudno się oprzeć. Wspaniale pokazuje, jak punkt widzenia innych często staje się też naszym. Podkreśla wartość posiadania własnego światopoglądu i podpowiada,że czasem nie można wierzyć ani sercu, ani rozumowi, tylko instynktowi.

,,Powiedziałam, że trzeba zaufać instynktowi. Nie sercu, bo bywa, że oszukuje, i nie głowie, bo za bardzo opiera się na logice. ''

sierpnia 13, 2017

Prawie mnie zachwycił ten przesadny realizm || Bez szans || Mia Sheridan

Prawie mnie zachwycił ten przesadny realizm || Bez szans || Mia Sheridan
Miasteczko Danville w stanie Kentucky. To tutaj miał miejsce jeden z najtragiczniejszy w ofiarach wypadek górniczy, który odebrał rodzinom dziadków, ojców, synów i braci. Od tej pory bieda zagląda w garnki wszystkim mieszkańcom, a ich jedynym marzeniem jest cud, który zmieni panującą sytuację.



 Kayland i Tenlight  wiedzą, że nic nie przychodzi łatwo. Jeśli chcą się wyrwać z miejsca, które spisano na straty muszą ciężko pracować. Przepustką jest stypendium, o które oboje walczą. Plany krzyżuje im miłość, bo nagroda jest jedna, a ich dwoje. Czy będą w stanie zdecydować się na największe poświęcenia w imię marzeń?  Jak spojrzą sobie po wielu latach w oczy? Czy będą czegokolwiek żałowali?

Autorka kreuje Kayland'a i Tenlight  jako bohaterów, którzy mimo przeciwności losu nie poddają się i walczą o swoje.  Na naszych oczach uczą się wybierać mniejsze zło i klasyfikować wartości życiowe. Przedstawia ich jako przesadnie ubogich, którym miłość ma wszystko wynagrodzić. Lekka narracja obojga bohaterów zachęca do czytania i jednocześnie zastanawia, jak trudna sytuacja rodzinna nie odbiera im chęci do życia. 

"- Niech cię piekło pochłonie, Kylandzie.
- Pochłania. Każdego dnia. Dla Ciebie."

Choć w książce aż kipi od smutku, ubóstwa i przykrych wspomnień, to gdzieś pośród tego wszystkiego pojawia się miłość, która daje światełko w tunelu głównym bohaterom. Autorka narzuciła sobie trudną historię, w której nie sposób umieścić miłosnego żaru. A jednak! Zrobiła to i to bez większych niedociągnięć  Akcja i wątki poboczne współgrały ze sobą, a do kreacji bohaterów nie sposób się przyczepić, choć dorosłe życie bohaterów mogło zostać szerzej przedstawione.  Mia Sheridan przedstawiła świat w przesadzonej nędzy i bezradności, gdzie ludzie cieszą się najmniejszymi rzeczami. Znajdziecie tutaj krajobrazy i zwierzęta, których portret jest niemożliwe realny. I nie będą to nużące opisy iście z kąpieli Petroniusza, które sięgały kilku stron.

"Mieliśmy wszystko, czego potrzeba. Żadna z tych rzeczy nie była wielka. Większość należała do tych najprostszych. Ale w tej chwili wiedziałem, że rozmiar domu, samochodu, portfela nie ma absolutnie nic wspólnego z rozmiarem życia. A moje życie... moje życie zdawało się o g r o m n e, pełne miłości i znaczenia."

Mia Sheridan stworzyła wspaniałą historię, w której czytelnik będzie płynął z nurtem emocji. Balans pomiędzy biedotą , smutkiem i szczęściem znalazł miejsce  w tej książce. Przyłapiecie się na uśmiechaniu i ocieraniu łez. Docenicie piękno natury i zamkniecie książkę tylko po to, by wyjść na dwór, pooddychać  świeżym powietrzem i uświadomić sobie, że któreś z tych zwierząt było świadkiem miłość Kyland'a i Tenleigh.

sierpnia 09, 2017

Wszystko jest niczym || Ponad wszystko || Nicola Yoon

Wszystko jest niczym || Ponad wszystko || Nicola Yoon
Mając wszystko nie ma się nic. Choć zdrowie nie jest na pewno wszystkim, to bez zdrowia wszystko jest niczym.*
   
Wie  o tym  Maddy, mająca kochającą mamę, stosy nowych, nieprzeczytanych książek oraz wspaniałą przyjaciółkę Carle, która troszczy się o nią jak o własne dziecko. Dziewczyna jednak czuje w sobie pustkę, bo każdy  jej dzień zaczyna się i kończy tak samo przez chorobę odbierającą jej chęci do życia. Syndrom chłopca z bańki dotknął ją w wieku kilku miesięcy i wtedy kiedy po raz pierwszy otarła się o śmierć. Dla jej bezpieczeństwa matka stworzyła  azyl,  w którym jest odizolowana od świata pełnego brudu i bakterii.

Choć pogodziła się ze swoi losem i wie, że nigdy nie zobaczy błękitnego morza, nie poczuje kropli deszczu na twarzy czy nie zgubi parasola w metrze, to dalej pragnie, by jej los się odmienił. I wtedy zjawia się nowy sąsiad, który może uwolnić ją z klatki. Wszystkie jej marzenia, które do tej pory wydawały się nieracjonalne, mogą się spełnić. Ale czy będzie gotowa na największe poświęcenie?

Przez całą powieść prowadzi nas Maddy, która już od pierwszych stron zaraża  swoim optymizmem.  Nie spotkacie w tej książce żadnego użalania się nad sobą ani wzdychania, że życie nie ma sensu. Wręcz przeciwnie! Każda strona przepełniona jest przezabawnymi rysunkami i cytatami, które motywują do czerpania z życia garściami. Choć dziewczyna powinna mieć światu za złe, że musi znosić to cierpienie, nie robi tego. Swoim zachowaniem udowadnia, że jest pełnia nadziei, której wielu dzisiaj brakuje.
                                 
,,Życie to dar. Nie zapomnij, żeby żyć.”

Niestety, brak mi w tej książce Ollego, który wydaje się intrygująca postacią. Jego charyzma i osobowość  została pominięta, sprowadzona wręcz do minimum. Znamy go z chwili obecnej, a  jego przeszłość jest jedną wielką niewiadomą. Podobnie jak jego rodzina, którą można było świetnie wykreować. Pozostawiono ich samych sobie, co  czyni tę książkę niedokończoną.


,,Pamiętał jak siedział z nim przy blacie i mieszał mleko z czekoladą. Przypomniał sobie, że czekolada stała się biała, a mleko brązowe, i pomyślał, że niekiedy nie można "odmieszać" połączonych rzeczy, nawet gdyby bardzo się tego pragnęło.''


Wszystko stało się dla mnie jasne, kiedy pisarka dodała kolejny wątek. Już wtedy wiedziałam jak zakończy się cała historia, jednak nie zniechęciło mnie to do dalszego czytania, wręcz, mogłabym powiedzieć, podsycało mój apetyt na tę książkę.  Przeczytałam ją w mgnieniu oka, choć miała około trzystu stron. Wszystko to za sprawą cudownych ilustracji stworzonych przez męża autorki, który dołożył swoją cegiełkę w stworzeniu tego tomu.

Warto przeczytać ,,Ponad wszystko'' , bo to nastoletnie, świeże spojrzenie na miłość i  marzenia.  Razem z bohaterami  wkraczamy w dorosłość i bacznie obserwujemy  podejmowanie przez nich pierwszych, ważnych decyzji. 
Nicola Yoon w swojej debiutanckiej powieści podkreśliła warto daru, jakim jest życie, które nie każdemu jest dane przeżywać tak, jakby tego oczekiwał. To przyjemna książka, która potrafi osłodzić melancholijne dni i uświadomić nam, że życie jest jednym wielkim marzeniem.

*cytat Arthura Schopenhauer'a

sierpnia 06, 2017

Obsypana cukrem pudrem || Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno || Kristy Moseley

Obsypana cukrem pudrem || Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno || Kristy Moseley
Czasem nie ma nic lepszego, niż sięgnięcie po romantyczną, aż do bólu, książkę, która nic nie wnosi do życia. Przynajmniej wtedy możemy pomarzyć i wyobrażać sobie, że taka miłość spotka kiedyś i nas. Bo wiemy, że  idealna miłość nie istnieje.

Każdy ich poranek wygląda podobnie. Zaczynają dzień od obudzenia się w swoich objęciach i tak samo go kończą. Nikt nie wie, że dziesięć lat temu, ośmioletni wtedy chłopiec, po raz pierwszy zakradł się  przez okno do sześcioletniej Amber, by ją  uspokoić i pozwolić  jej spokojnie zasnąć. Choć teraz są już dorośli i wiedzą, że nie łączy ich tylko przyjaźń, to nie są razem. Bo jaka dziewczyna nie wzdycha na widok Liama i jest gotowa spędzić  z nim jedną noc, bo na więcej nie może liczyć?

Nie ukrywam, że to zwykła powieść, która ani nie jest bestsellerem, ani też nie ma na niego zadatków. Choć książka zapowiadała się przyjemnie , a ciekawy opis na okładce zachęcał do jej przeczytania, to  wątki zostały zaprzepaszczone mdlącymi dialogami i przesłodzonymi bohaterami. Właśnie to mam za złe Moseley, która nie dość, że stworzyła schematycznych postaciami, to nie dała czytelnikowi lepiej ich poznać. Trudno było mi zżyć się z Amber, skoro autorka słabo nakreśliła jej przeszłość. Zamiast obsypywania bohaterów cukrem pudrem, mogła lepiej dopracować akcje i wątki, które zbyt szybko zostały rozwiązane.
Przez pierwszych kilkadziesiąt stron akcja toczyła się po powoli i ciekawie, jednak po punkcie kulminacyjnym spadła na nas lawina zdarzeń, które nijak miały się do pierwotnego zamysłu książki. Czytając to, miałam wrażenie jakby autorce brakowało pomysły jak to wszystko sensownie rozwiązać, aby każdy był zadowolony albo miała ich zbyt wiele i chciała, za wszelką cenę, upchać je w jednej powieści.

Słodka, zabawna, niewiarygodnie idealna relacja łącząca Amber i Liama jest dla mnie niebywale absurdalna. Trudno jest mi wyobrazić sobie, że skrzywdzona osoba potrafi z łatwością zasypiać obok człowieka, którego nawet dobrze nie zna i ma opinię podrywacza. Czy ktoś, kto za wszelką cenę unika kontaktu fizycznego (chociażby przez dotyk), jest w stanie beztrosko oddawać się w ręce obcego mężczyzny?

Nie mogę powiedzieć, że ''Chłopak'' to beznadziejna książka, którą powinniście omijać szerokim łukiem, bo byłoby to kłamstwem. Spędziłam przy tej książce kilka wieczorów, kiedy to powstrzymywałam śmiech, ale też i łzy, które niejednokrotnie napływały mi do oczu. Słodki Liam i  rozdziały w jego narracji  były przeurocze, a on sam mógłby równać się greckim herosom. Jest marzeniem każdej dziewczyny, nawet i moim. Bo gdzie można spotkać romantycznego, opiekuńczego, cierpliwego i wyrozumiałego mężczyznę w jednym ciele?

sierpnia 02, 2017

(Nie)przewidywalna młodzieżówka || Anatomia obcości || Andrea Portes

(Nie)przewidywalna młodzieżówka || Anatomia obcości || Andrea Portes

Kiedy sięgnęłam po ,,Anatomię obcości'' byłam przygotowana na lekką młodzieżówkę z klasycznym trójkątem miłosnym. Nawet opis z tyłu  książki utwierdzał mnie  tym przekonaniu, dopóki nie skończyłam tej historii.

Anika Dragomir to dla ludzi wokół Wampirzyca lub Dziwoląg. Choć jest piękną blondynką i ''najlepszą'' przyjaciółką Becky - numeru jeden w szkolnej hierarchii ważności -  to jej głowę zaprzątają mroczne myśli i diaboliczne plany, które ma zamiar zrealizować z pomocą tkwiącego w niej  jadu. Bo przecież jest nim przepełniona jak potrawka z pająka. Szkolny przystojniaka Jareda Kline'a, na którego widok mdlęją wszystkie dziewczyny, pewnie nawet jego matka jest jej obiektem westchnień i fantazji. Na drodzę do szczęścia może stanąc tylko Logan -  kiedyś szkolny nieudacznik, teraz tajemniczy i bardziej pociągający niż kiedyś.



,,Nigdy nie osądzaj nikogo, dopóki nie przejdziesz kilometra w jego butach.
- W ten sposób znajdujesz się kilometr od niego i zdobędziesz jego buty.''

Jak można się domyślić, Andrea Portes skierowała tę powieść dla nastolatków w wieku Aniki,  stąd też prosty język i żartobliwy ton nadający lekkości całej opowieści. Myślę,że autorka wybrała właśnie tę grupę odbiorców ze wzgędu na własne nastoletnie przeżycia. Będąc nastolatką doświadczyła braku akceptacji, dlatego z taką swobodą przedstawiała zachowanie Aniki, którą sama kiedyś była. Przez sylwetkę głównej bohaterkibkierunkowała młodzież na skutki braku asertywności i własnego zdania, które często stają się przyczyną tragedii.


Dostajemy tylko jedną szansę.
Dostajemy tylko jedno życie i nie wiemy nawet, kiedy przejdzie ono od kolistego biegu w przód do zimnego kresu, po którym nie ma już nic. Potraficie w to uwierzyć? Cały ten czas spędziłam na rozważaniu tego i owego, martwieniu się tym i tamtym, wspominaniu i przewidywaniu, przejmowaniu się takimi i innymi rzeczami, ale nigdy nie żyłam tutaj, tutaj, w tej chwili. Nigdy nawet nie uświadomiłam sobie, że ta chwila w ogóle istnieje. I ta myśl uderza mnie, przeszywa żywym prądem.
Ta chwila tutaj.
Mamy tylko to.
Zanim staniemy się częścią nieba.

''Anatomię obcości'' czytało się bardzo przyjemnie, a nietuzinkowa okładka tylko wzmagała wzrokowe doznania.Absolutnie nieprzewidywalne zakończenie sprawiło,że przymknęłam oko na niedociągnięca. Nie sądziłąm,że przed samym końcem sprawy mogą nabrać takiego obrotu. Byłam zszokowana,ale jednocześnie zadowolona, bo tylko nielicznym udaje się mnie zaskoczyć. To nie lada wyzwanie, zwarzywszy na to, że potrafię mieć wybujałą fantazję.

lipca 30, 2017

.

.

lipca 26, 2017

Księżniczka Nadziei to właśnie ona || Prawie jak gwiazda rocka || Matthiew Quick

Księżniczka Nadziei to właśnie ona || Prawie jak gwiazda rocka || Matthiew Quick
Nadzieja rodzi się wtedy, gdy nadchodzi koniec. Rozum zaczyna mówić, że wszystko skończone, że nie ma sensu. Jednak my dalej w głębi serca czujemy, tak nie będzie. Tak jak Księżniczka Nadziei.


To książka o Amber. Dziewczynie niebojąca się niczego i potrafiącej stanąć na wysokości powierzonego jej zadania.  Namiętnie uczy angielskiego kilku Koreanek w kościele ojca Chee, który prócz pełnienia funkcji księdza jest jednym z jej przyjaciół. Nastolatka popija herbatę w domu wietnamskiego weterana i twórcy haiku oraz wchodzi w skład Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, z której jest niebywale dumna. Z pewnością jest Gwiazdą Rocka, której każdy dzień nosi inny tytuł.




Optymizm i realizm to idealne określenia pasujące do tej książki. Matthew Quick połączył ze sobą te dwa parametry, które względnie się wykluczają, bo w głowie się nie mieści, że można od rana być przepełnionym pozytywną energią i kierować ją w stronę innych, kiedy ma się mniej, niż potrzeba.

Aspekt pedagogiczny tego tomu przewyższa wszelkie poradniki psychologiczne. Książka nie nakreśla niemożliwych zdarzeń, choć w dobitny sposób uczy, że życie jest obrazem naszych wyborów. Nie zawsze najlepszych. Ale i z nich można wyciągnąć przecież lekcję na przyszłość.
Wiara stanowi nieodłączny, można nawet powiedzieć kluczowy element tej powieści. Stawianie na piedestale Boga świadczy o nadziei, którą ma w sobie Amber, szczególnie potrzebnej jej w chwili, gdy zaczyna wątpić we wszystko.

„– Dobra Nowina uczy nas, że niezależnie od licznych dowodów na to, że życie jest nieistotne, powinniśmy wierzyć w to, że ma ono sens”.

Matthiew Quick góruje nad powieściami Greena swoją prostotą. Choć obaj panowie opanowali do perfekcji posługiwanie się  językiem młodzieżowym, to zdecydowanie na gromkie brawa zasługuje pierwszy z autorów.  Tworząc krótkie rozdziały przekazał więcej, niż widzą nasze oczy. Nie musiał używać barwnych porównań, byśmy zrozumieli, czego chciał nas nauczyć.

Gorąco polecam wszystkim, którzy nie potrafią cieszyć się najmniejszą drobnostką. Może po przeczytaniu zrozumieją, że  szczęście to suma małych rzeczy i szybko oddalających się chwil, które w życiu są policzone.

,,Może czasem, w wyjątkowych sytuacjach, lepiej jest uchwycić inną chwilę, jeśli obecna nie jest dla ciebie tą właściwą."
Copyright © 2016 LubięCzytaćRano , Blogger